44-letni mężczyzna, skontrolowany przez policję na parkingu przy autostradzie w Bawarii okazał się prawie niewidomy. Siedział za kierownicą samochodu, jego biała laska leżała na tylnym siedzeniu, prawo jazdy odebrano mu już dawno. Jak przejechał autostradą, prawie nic nie widząc? Mężczyzna twierdził, że za kierownicą usiadł sobie dopiero na parkingu, a samochód prowadziła jego przyjaciółka. Jego wyjaśnienia uznano jednak za niewiarygodne, ponieważ nigdzie nie natrafiono na żaden ślad owej przyjaciółki. Policja zakłada więc, że prowadził mężczyzna, mimo poważnej wady wzroku - informuje agencja dpa.
Bardzo ciekawe doniesienie medialne, mi natomiast przypomina realną historię jakiej byłem naocznym świadkiem. Kolizję spowodował pewien starszy pan; po wezwaniu policji na miejsce zdarzenia przyznał się do winy (wjechał na czerwonym świetle na skrzyżowanie). Jednak, gdy miał podpisać przyjęcie mandatu stwierdził, że nie może podpisać, bo nie wie gdzie to zrobić – ledwo widzi sam mandat. Przerażony policjant natychmiast zabrał mu prawo jazdy, a starszy pan tłumaczył się tylko, że „musiał jechać, bo nie miał kto córki z lotniska odebrać”.


