Niczym klasyczny horror rozegrała się akcja zaginięcia i poszukiwania jedenastoletniej Nadji ze Stanów Zjednoczonych. Dziewczynka cierpiąca na autyzm zaginęła w piątkowy wieczór. Przerażona matka zdołała jedynie odnaleźć w jednej ze ślepych uliczek porzucony czerwony kask i rower dziecka. Mimo natychmiastowego telefonu na policję i szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej (m.in. z użyciem psów tropiących i helikopterów) nie udało się odnaleźć dziewczynki. Podejrzewano najgorsze, zwłaszcza że okolica była bardzo bagnista i niebezpieczna. Nie poddał się jedynie przyjaciel rodziny, który na własną rękę zapuścił się w kajaku na groźne, pełne aligatorów i węży bagna. I to on odnalazł Nadję po czterech dniach poszukiwań. Dziewczynka stała po pas w wodzie, pokryta owadami, jednak cała i zdrowa. Co szczególnie ciekawe, dziecku nie dość, że udało się przeżyć w bardzo niesprzyjającym środowisku, to nie zostało również zaatakowane ani przez aligatory ani węże, które ponoć owijały się w koło jej stóp i ciała.


